• Wpisów:13
  • Średnio co: 93 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 08:27
  • Licznik odwiedzin:5 433 / 1313 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Jeśli macie trądzik, to nie eksperymentujcie z własną skórą i dziwnymi, nieskutecznymi substancjami - tylko sobie ją podrażnicie i będzie gorzej. Metody babuni nie zadziałają.
Popularne kremy na trądzik uwalniające tlen, zwykle tylko pogarszają sytuację - skóra rogowacieje, pęka, jeszcze więcej infekcji i pryszczy.

Trądzik to zapalenie mieszków włosowych powodowane przez infekcję bakteryjną - zwykle gronkowcową. Jedyna skuteczna metoda leczenia to antybiotyk i ewentualnie dodatkowo szczepionką (np. anatoksyna gronkowcowa).

Są dostępne b.skuteczne antybiotyki w kremie, ale zwykle przy silnym trądziku potrzeba też brać antybiotyk doustnie, bo przy głębokich infekcjach antybiotyk nasmarowany w skórę, może nie dotrzeć w wystarczającej ilości w głąb, żeby wybić wszystkie bakterie.

Niestety, w Polsce wszystkie antybiotyki wymagają recepty.

Jeśli macie pojedynczego dużego pryszcza, głęboko pod skórą (nie da się wycisnąć ropy), to krem z antybiotykiem nałóżcie na plaster i nalepcie na pryszcza. Antybiotyk będzie przenikał cały czas w głąb pryszcza i skutecznie wybije bakterie. Oczywiście trzeba to zmieniać przynajmniej 2 razy na dobę.
Czasem pojawia się jeden pryszcz i nie macie czasu żeby iść z tym do lekarza po receptę na krem, a w domowej apteczce macie antybiotyk w pastylkach.

Krem z antybiotykiem można zrobić samemu jeśli mamy jakiś antybiotyk w tabletkach. Na trądzik najlepsze są antybiotyki z grupy tetracyklin, ale inne też zwykle działają. Wystarczy rozgnieść na łyżeczce tyle co łebek od szpilki (małe ziarenko) antybiotyku, dodać jakiegoś kremu kosmetycznego tyle co na paznokciu i dokładnie rozetrzeć i macie skuteczną maść na pryszcze. Na każde nałożenie róbcie sobie nową porcję, ewentualnie maść można trzymać 1-2 dni, ale nie dłużej, bo niektóre antybiotyki mogą reagować z tlenem, wilgocią i innymi składnikami kremu i stopniowo tracić swoją skuteczność. Takie opatrunki na pryszcza robicie sobie przez kilka dni. (zwykle 5 dni wystarczy, żeby pozbyć się nawet najgorszego pryszcza)

Jednak najlepiej iść po receptę do dermatologa i domagajcie się skutecznych leków z antybiotykiem.




Nie wyduszajcie, jeśli pryszcz jest głęboki, bo pęknie pod skórą i infekcja się rozniesie. Jeśli wyduszacie płytkie pryszcze, to po wyduszeniu zdezynfekujcie skórę i zasmarujcie maścią z antybiotykiem.
 

 
GUS: Wynik finansowy netto banków spadł o 8,2 proc...

http://biznes.pl/magazyny/gus-wynik-finansowy-netto-bankow-spadl-o-8-2-proc-rdr/hphkjr

Czyli banki zarobiły na nas 8 000 000 000 zł w pół roku. Tzn bankierzy skosili średnio po 200zł zysków z każdego Polaka (wliczając w to przedszkolaki i emerytów)

Wynika z tego, że pejsate złodzieje dalej pięknie żyją z naszych pieniędzy !

Podziękowania demokratycznej władzy, że pozwoliła zagranicznym instytucjom finansowym łupić naród w takiej skali...

Polski przemysł upadł, rolnictwo ledwo zipie, ale wpuszczone tutaj z zagranicy instytucje finansowe, cudownie koszą kasę z narodu...

Brawo, brawo politycy !


 

 
Nie oglądajcie reklam, nie kupujcie reklamowanych produktów !

Za reklamę płaci konsument - czyli TY !

Reklama pożera twoje pieniące i twój czas, zaśmieca środowisko i umysły.



Czy wiesz, że koszty reklamy większości filmów przewyższają koszty produkcji filmu?
Czy wiesz, że koszty reklamy produktów alkoholowych w USA były podobne do kosztu całego programu Apollo ? (Jeśli ktoś uważa, że lot na Księżyc to strata pieniędzy)
Reklama jest jak bomby lotnicze, czołgi czy miny - oręż w walce korporacji o nasze pieniądze, ale to my ponosimy koszty tej wojny o portfele.

Powiesz, że reklama nie zabija jak bombowce czy armaty - owszem zabija!
Pomińmy oczywisty przykład reklamy papierosów/alkoholu.
Reklama niezdrowego żarcia prowadzi do otyłości, cukrzycy, zawałów.
Reklama kredytów prowadzi do samobójstw ludzi wyrzucanych na bruk przez banki.
Reklama czegokolwiek zmusza Cię do kupna tego czegoś. Żeby na to zarobić zadłużasz się, bierzesz drugi etat, harujesz jak niewolnik - tracisz swoje życie za niepotrzebna błyskotkę, durne logo, "markowy" bzdet...
 

 
Nie jest różowo dla wszystkich, ale co dobrego zrobiły Pisiory kiedy były u władzy ?

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/nowy-spot-pis-szybka-reakcja-po/6zxks5

1000 miliardów długu, a oni obiecują gruszki na wierzbie... Rozdali majątek narodowy kościołowi, więc ciekawe skąd teraz wezmą na te 500zł na dziecko.

Pewnie kiedy ta kasa trafi do patologicznych rodzin dzieciorobów, to i tak zostanie przeznaczona na wódkę i papieroski dla rodziców.

Jeśli ktoś decyduje się na dziecko, żeby dostać 500zł od państwa, to znaczy że jest osobnikiem, który nie powinien nigdy mieć dzieci. Z czasem taka polityka doprowadzi do upadku społeczeństwa, bo promuje wyższą dzietność wśród osobników niezaradnych życiowo, a wiadomo, że jabłko niedaleko pada od jabłoni. Znikoma szansa, żeby dziecko bezrobotnych alkoholików zostało chirurgiem. Najprawdopodobniej pójdzie w ślady rodziców - poprawczak > zasiłek > renta.

Takie dzieci, to KOSZT dla narodu.

Równie dobrze możemy sobie zaimportować murzynów z Somalii, żeby zapobiec redukcji populacji - tylko co z tego dobrego przyjdzie dla narodu ?



 

 
PIS proponuje, że po objęciu władzy przeprowadzi kolejną "reformę" oświaty: Likwidacja gimnazjów i profilowania w liceach oraz wprowadzenie czteroletniego nauczania początkowego...

Pięknie, czyli wróci to co już było za PRL.
Możliwe, że było to nieco lepsze.

Tylko co to zmieni ?

Zostaną ci sami słabi, głupi nauczyciele, powstaną nowe, jeszcze gorsze podręczniki i szkoła będzie tak samo nudna, stresująca i niewydolna jak jest teraz.

W tym kraju brak dostatecznej liczby mądrych wizjonerów żeby sytuacja uległa znaczącej poprawie.W polityce i u władzy coraz więcej miernot i szumowin skoncentrowanych tylko na utrzymaniu swojego stołka.

Należałoby całkowicie zmienić system kształcenia :
Zaadaptować najlepsze zagraniczne materiały dydaktyczne do postaci elektronicznej, człowiek uczyłby się głownie w domu, z komputera. Obecni mierni nauczyciele zostaliby jedynie nadzorcami tego procesu śledzącymi na bieżąco postępy uczniów i interweniowaliby w przypadkach obiboków - kto nie uczyłby się sumiennie w domu, byłby kierowany do klasycznej szkoły. Dziś technologia pozwala na taki model.
Żeby ludzie nie zdziczeli od samotnego siedzenia przed komputerem, spędzaliby jeden-dwa dni tygodniowo w szkole na zajęciach grupowych uczących konstruktywnej współpracy i radzenia sobie z ludźmi, grach zespołowych (WF)

Religia do śmietnika, jak kościół chce, niech sobie sam prowadzi indoktrynację religijną na plebanii, za własne pieniądze.

Tępych obiboków uczyć obsługi łopaty i śmieciarki, a nie dawać im nadziei na dyplom magistra "mniemanologii", po którym i tak trafią do smażenia hamburgerów w McDonaldzie.

Skupiać środki i uwagę na uzdolnionych, którzy rokują, że w przyszłości staną się lokomotywami społeczeństwa.

Teraz jest na odwrót, najwięcej kasy idzie na próby kształcenia tępaków, z których i tak nic nie będzie. Marnotrawstwo.




 

 
Aż do końca ubiegłego wieku banki świadczyły usługi dla ludności, a sporadycznie były okradane przez obywateli bandziorów.
W końcu pomysłowi bankierzy doszli do wniosku, że taki model jest dla nich niekorzystny, bo na usługach dla ludności trzeba się napracować, a potem bandziory przyjdą i ukradną trochę kasy.
Bankierzy wymyślili, że większe zyski przyniesie im bezpośrednie okradanie obywateli, w tym potencjalnych bandziorów.

Jak powszechnie wiadomo, bankierzy mają sporo kasy, więc nie było problemu ze sfinansowaniem przekupienia odpowiednich polityków, tak aby prawo chroniło złodziejskie praktyki finansowe i pozwalało bankierom łupić szarego obywatela w białych rękawiczkach, w biały dzień, bez ryzyka, że jakiś prokurator zainteresuje się tym procederem.

Osobiście nigdy nie dałem się bankom wpuścić w maliny w samych skarpetkach i do tego z torbami (pustymi), jednak wielu znajomych straciło sporo kasy, omamionych marketingowymi bzdetami serwowanymi przez tzw. "doradców finansowych" (czytaj : agentów banku mających na celu przynoszenie bankowi zysków)

Jak naiwnym frajerem trzeba być, aby wierzyć, że bank czy inna instytucja finansowa zechce nam dać ot tak więcej niż 1% ponad inflację za środki jakie jej powierzymy ?

Cały system bankowo-finansowy jest stworzony na generowanie zysków korporacjom finansowym a nie po to, żeby rozdawać kasę Kowalskim i Nowakom. Kowalski i Nowak są krowami dojnymi mającymi zapewnić zyski prezesom banków i właścicielom.

Nie dajcie się namawiać na jakiekolwiek fundusze i inne dziwne lokaty wiązane z ubezpieczeniami etc... w których umowie nie ma jasno napisane ile pieniędzy dostaniecie. Czytajcie dokładnie umowy (wiem, mają 20 stron czcionką widoczną tylko przez lupę i jedynie doktor prawa i bankowości ma szanse zrozumieć taka umowę po miesiącu studiowania)

Państwo ma was w dupie, politycy są opłacani przez bankierów. policja i sądy nie pomogą wam kiedy po kilku latach po powierzeniu bankowi 100 000 dowiecie się, że na waszym koncie funduszu jest tylko 70 000 a jeśli chcecie rozwiązać umowę, to możecie, ale dostaniecie tylko 1000....

Przecież podpisaliście umowę....

  • awatar π314: Sorki, że ten sam wpis pojawia się ponownie - niechcący skasowałem sobie poprzednią wersję, więc musiałem wstawić jeszcze raz. Jeśli nie przekonałem Was w kwestii funkcjonowania instytucji finansowych, to oglądnijcie sobie film Wilk z Wall Street: https://www.youtube.com/watch?v=iszwuX1AK6A Film bazuje na prawdziwej historii maklera z Wall Street Jordana Belforta. Z filmu dowiecie się detali o tym jak korporacje finansowe dymają swoich klientów. Oglądnijcie ten film, może dzięki temu nie stracicie oszczedności życia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Binarny sygnał pędzi z prędkością światła poprzez setki kilometrów przewodów, światłowodów, złączy, routerów. Zera i jedynki tworzą ciąg liter łączących się w słowa i zdania. Informacja przeskakuje między dwoma mózgami oddalonymi o setki kilometrów. Te dwa umysły, nigdy nie były blisko siebie, nigdy nie oglądały swoich cielesnych kombinezonów ani zakrywających je kolorowych opakowań zwanych ubraniami, nigdy nie wymieniły spojrzeń, ani nie wpatrywały sobie głęboko w oczy. Tym niemniej czują przyjemną bliskość tego drugiego umysłu, ich neurony nadają na tych samych falach, ich serca biją jednym rytmem. Pozornie obcy, a jednak bliscy sobie bardziej niż komukolwiek innemu. Dwaj przedstawiciele gatunku homosapiens intymnie połączeni globalną siecią informacyjną, gotowi rozmawiać ze sobą o swych najbardziej skrywanych problemach, gotowi dzielić się najbardziej intymnymi lękami i wspólnie dostarczający sobie rozkoszy szczerą, życzliwą, bezdźwięczną 'rozmową' na komunikatorze internetowym.

Któż odważyłby się tak szczerze obnażać przed drugim umysłem swoje myśli, demony, pragnienia, gdyby przebywał z nim w jednym pomieszczeniu i gdyby patrzyli na siebie wzajemnie?
Czy gdyby spotkali się w nocnym klubie, to zainteresowaliby się sobą? Czy ona podeszłaby do niego i czy rozpoczęliby konwersację? Czy umieliby szczerze ze sobą rozmawiać? A może patrząc na siebie graliby kogoś innego, usiłując epatować swoimi opakowaniami, niezdolni poznać siebie wzajemnie bez osądzania na podstawie cielesnej powłoki? Możliwe też, że nigdy nie natrafiliby na siebie, zagubieni wśród tłumu innych cielesnych kombinezonów w pięknych, krzykliwych i kolorowych opakowaniach, lecz skrywających mentalną pustkę.


  • awatar π314: Mam zasadę, że niczego nie udaję, nie potrzebuje i jestem szczery (czasami aż do bólu ;-) ). Ale masz rację, że często jest jak na tym rysunku : http://lifeisreallybeautiful.com/wp-content/uploads/2009/11/internetreality.jpg To śmieszne, kiedy ludzie np. na profilowe zdjęcia wrzucają nie swoją podobiznę tylko jakąś modelkę.
  • awatar petite: hmm, źle to ujęłam, że wtedy operuje się na innych, nie wiem, bodźcach, takich jak wygląd, zachowanie, nawet ton głosu, a przez internet można sobie łatwo wykreować postać którą chciałoby się być, ale nie jest w rzeczywistości, wyidealizowaną. nie miałam na myśli konkretnie tych wirusów, podałam to jako powód dla którego w ogóle pytam o informatykę :)
  • awatar π314: @petite: Chodziło mi o to, że w realu najpierw widzisz człowieka i wyrabiasz o nim jakaś opinie an podstawie wyglądu, a potem dopiero masz szansę poznać jego myśli. W necie na odwrót. A jak Ty to widzisz? Co masz na myśli pisząc - na innym poziomie. Na pograniczu informatyki robię, ale nie wirusy. A czemu pytasz? Bo zera i jedynki w obrazku? :-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Myślicie, że to jest żart primaaprilisowy? Udowodnię Wam, że niestety nie.

Czym jest choroba ? Jest to zaburzenie funkcji lub uszkodzenie struktury organizmu wywołujące niepożądane objawy, różniące się od czynności zdrowego organizmu.

Myślicie, że zakażać mogą jedynie pasożyty, bakterie, wirusy i priony ?
Wszystkie one mają postać fizyczną, są zbudowane z atomów więc nie mogą przemieszczać się w sieci jaką jest internet. Racja!

Myślicie, że wirusy komputerowe owszem istnieją, ale one zakażają tylko komputery i człowiek nie może zakazić się od komputera algorytmem wirusa? Zgadza się.

Zastanówcie się czym jest wirus?
Wirus to samo-replikująca się informacja.
Wirus biologiczny składa się z informacji zapisanej w chemicznej cząsteczce DNA lub RNA, musi fizycznie dostać się do żywej komórki, w której informacja z wirusowego DNA/RNA zostaje powielona przy użyciu maszynerii komórkowej. Proces replikacji wirusa często uszkadza komórkę powodując chorobę. (np. AIDS, ebola, katar)
Wirus komputerowy w odróżnieniu od biologicznego jest informacją w postaci niematerialnej - np. ciąg impulsów elektromagnetycznych w przewodzie sieciowym, czy błysków światła w światłowodzie. Po wniknięciu do komputera zaburza jego funkcjonowanie, replikuje się na inne nośniki danych, wysyła siebie przez sieć.

Czy może istnieć wirus przechodzący przez sieć, jak wirus komputerowy, ale zakażający ludzi ? Owszem - Wirus umysłu - bezużyteczna idea replikująca się w umysłach ludzi i powodująca negatywne skutki, z chorobą łącznie, często o tragicznym, śmiertelnym zakończeniu.

Takim śmiertelnym wirusem umysłu jest ideologia pro-ana czy pro-mia doprowadzająca do choroby psychicznej i wyniszczenia organizmu znana jako anorexia nervosa. Około 10 % chorych na anoreksję umiera z wyniszczenia organizmu lub popełniając samobójstwo.

Ludzie zwykle nie zapadają na anoreksję ot tak, z niczego, z powietrza. Skłania ich do anoreksji szkodliwa informacja przekazywana przez media, roznoszona w internecie, zasłyszana od innych ludzi.

Jak widzicie, chorobotwórcze wirusy umysłu mogą zakażać przez internet wasze mózgi i mogą Was zabić.


Więcej informacji o anoreksji:
http://antyproana.blox.pl/strony/spistresci.html

Więcej informacji o wirusach umysłu:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wirus_umys%C5%82u
  • awatar π314: @petite: Ja w tym poście nie analizuje środowiska pro Ana/Mia. 90% przeżywa Anę, część pewnie bez większych problemów. W poście skupiłem się na fenomenie rozprzestrzeniania ideologi Ana poprzez internet - co jest analogiczne z zakażaniem zdrowych umysłów memami Any i wchodzeniem zdowych dziewczyn w Anę, tylko dla tego, że zobaczyły to na swoim monitorze.
  • awatar petite: hmm, czy ja wiem, trochę spłycenie tematu :) znam mnóstwo osób które z wiekiem po prostu wyszły z tego wszystkiego, jasne, z jakimś tam bagażem życiowym, ale wiodą normalne życie :) fakt faktem, zależy też w jakie 'środowisko' trafisz, ja trafiłam w świetne, nikt nikogo nie gnoił że zjadł więcej, a forum stało się miejscem gdzie można było się wyżalić i obgadać również inne sfery życia :) jeśli komuś się zalęgnie ten wirus w głowie, to pro ana mu nie potrzebna. aczkolwiek nie mówię że nie ma w Twoim poście prawy, bo jasne że w takim kółko jedna napędza drugą, jej się udało, mi też musi. nie umiem generalizować w tym temacie, więc nie będę tego robić :) ale są tu chyba więcej niż 2 strony medalu :)
  • awatar π314: @~Liz: Jeśli schudniesz bez zniszczenia sobie zdrowia i psychiki, bez wizyt u psychiatrów lub w szpitalach, to popieram Cię całym sercem w dążeniu do założonego celu. :-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Najlepszy film jaki widziałem przynajmniej od roku.
Science-fiction najwyższych lotów jak Blade Runner, czy Odyseja Kosmiczna 2001. Czy aby tylko science-fiction ? Może bardziej dramat i romans. Bez natłoku efektów specjalnych, bez absurdalnej akcji. Głównie dialogi, subtelna gra aktorska w klaustrofobicznej atmosferze wyczekiwania. Ex Machina mógłby być godnym prequelem kultowego Blade Runnera. Gorąco polecam ludziom myślącym, szczególnie jeśli interesuje Was filozofia lub psychologia.

  • awatar Sarcastic†Princess: Zarówno perfekcja ciała jak i perfekcja umysłu jest naszym wyborem. To ja nad tym panuję. Ja podejmuję decyzje. Ja kształtuję to czym jestem. Mam prawo wyboru i tego się trzymam. Doskonale wiem co robię, nawet jeśli jest to dla mnie niszczące. Zdaję sobie z tego sprawę, mimo tego nie zamierzam przestać. Dopóki kontroluję każdy swój ruch, a każdy następny krok jest wcześniej przeze mnie naszkicowany to nie ma prawa pójść "za daleko". Codziennie deliberuję nad tym co jest tego kwintesencją i ile jeszcze muszę o to walczyć. Skoro nie traci to dla mnie wartości zatrzymuje to nawet proces samodestrukcji. Na swój sposób wręcz śmieszna i błaha przypadłość dla " zakompleksionych dziewczynek" jak pro ana ma swoje drugie dno, które nie jest proste do zrozumienia. Tym bardziej nie wiem jak ktoś o zupełnie przeciwnej tematyce trafił do moich progów tutaj. Po za tym nie nazywaj mnie "Księżniczką", bo to jest zbędne i bezwartościowe + nie doceniasz mnie.
  • awatar π314: https://www.youtube.com/watch?v=rSuxgws-OA8
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wczorajsza katastrofa Airbusa A320 w Alpach została najprawdopodobniej sprowokowana przez pilota samobójcę. Kiedy dowódca wyszedł z kabiny do toalety, drugi pilot skierował samolot na góry i nie wpuścił dowódcy do kabiny... Zginęło 150 osób.

Ciekawe jak długo jeszcze samoloty będą pilotowane przez ludzi?

Stawiam, że za 10 lat rozpoczną się pierwsze loty testowe samolotów pasażerskich bez pilotów. Za 20 lat zawód pilota samolotu będzie równie anachroniczny, co kowal.

Czy będzie bezpieczniej ?

  • awatar petite: oprócz umierania z głodu, czym by się człowiek zajmował cały dzień? pił kawę, jadł, spał, oglądał filmy, imprezował? panowałby totalny chaos :) a co do innej dystrybucji dóbr, cóż, pewnie byłby to podobny system co teraz, bo zawsze będzie podział na równych i równiejszych. :) //kiedyś było trochę mojego tekstu, jednak teraz wolę dbać bardziej o prywatność :) btw, już drugi raz przewijasz wątek anoreksji, mój pinger ma już 5 lat, temat nieaktualny :)) Pozdrawiam, milego weekendu :)
  • awatar π314: @petite: Zgadzam się z Tobą. Pewnie zadecyduje o tym ekonomia - tak będzie taniej. Co ludzie będą robić? Umierać z głodu, o ile nie powstanie inny system dystrybucji dóbr (wytwarzanych przez automaty) niż oparty o pracę/pieniądze. Już dziś pełno ludzi ma pracę pozorną - nikomu nie służącą.
  • awatar petite: czy będzie bezpieczniej? nie sądzę. jeśli nie błąd ludzki, to awaria maszyny. nie popadajmy w skrajność, żeby wszystko zautomatyzować, 'ulepszyć'. co wtedy będziemy robić my? // dziękuję za odwiedziny i przemyślane komentarze, zdziwiłam się nieco na widok odkopanego wpisu sprzed 5 lat :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Często słyszymy narzekania, że "wszędzie pełno szkodliwej chemii", a "zdrowe są tylko naturalne, organiczne produkty". Czy jest w tym jakiś sens ?
Otóż "chemiczne" jest niemal wszystko. Wszystko co jemy, z czym stykamy się. Ba! nawet my sami, to tylko związki chemiczne - mikstury różnych cząsteczek chemicznych. Część cząsteczek chemicznych jest syntezowana "naturalnie" przez żywe organizmy. Część cząsteczek jest syntezowana "sztucznie" przez maszynerię opracowaną przez ludzi. Część jest syntezowana przez organizmy zmodyfikowane przez ludzi - czy wówczas jest to "sztuczne" czy "naturalne" tworzenie cząsteczek chemicznych?

Całkowicie fałszywe jest stwierdzenie, że to co "naturalne/organiczne" jest zdrowe i nieszkodliwe: Najsilniejsze trucizny są syntezowane naturalnie przez rośliny, zwierzęta czy bakterie. Chociażby jad kiełbasiany, tak ochoczo używany przez starzejące się panie (botox - śmiertelna dawka to ułamek mg), czy nikotyna syntezowana przez rośliny jako insektycyd w wojnie z owadami. (nikotyna występuje nie tylko w tytoniu ale także w wielu roślinach z domowego ogródka jak np. bakłażany, pomidory, ziemniaki. Śmiertelna dawka 50mg.). Wszystkie zioła lecznicze zawierają mikstury różnych związków chemicznych. Niewiele z nich zostało precyzyjnie przebadanych. Stosuje się je na zasadzie tradycji. Jeśli stosujemy zioła sporadycznie, w umiarkowanej ilości, zwykle nie szkodzą, jednak niektóre z nich, nadużywane w długim okresie, mogą zniszczyć nam wątrobę czy nerki równie skutecznie co naturalne muchomory sromotnikowe.

Opracowywana przez ludzi maszyneria chemiczna potrafi syntezować bardzo czyste związki chemiczne, których skład można precyzyjnie przebadać. Wcale nie muszą one być szkodliwe. "Chemia" jest jak nóż lub ogień - może być pożyteczna, może też zabić.

Wszystko zależy z jakimi cząsteczkami mamy do czynienia i w jakiej ilości. W znikomej ilości nawet silne toksyny są nieszkodliwe. W nadmiarze nawet niezbędne do życia substancje mogą zabić: np. sól, cukier, witaminy czy nawet tlen. Warto mieć jakie takie rozeznanie w chemii, bazujące na opracowaniach naukowych, a nie kolorowych pisemkach czy portalach typu Pudelek i Pomponik.

Zawsze dziwi mnie, kiedy osoby rzekomo dbające o "zdrowe" żywienie, zakręcone na punkcie własnego ciała, przejmują się "chemicznymi" dodatkami do żywności (słynne kody E), przepłacają za produkty z etykietką "eko"/"organiczne", a potem radośnie sięgają po kolejnego papieroska, czy otwierają kolejną flaszkę alkoholu.... Oczywiście potem stosują kolejną cudowną dietę "detox" czy też inną absurdalna terapię "oczyszczającą" w stylu hydrokolonoterapii (czytaj - lewatywa). Dzieje się to w kraju, w którym prawie każdy ma za sobą minimum 12 lat nauki... Zły system edukacji, czy naród oporny na wiedzę?


Wiedzieliście, że ta niewinna konwalia jest mocno trująca ? A całkowicie "naturalna", "organiczna" i wcale nie modyfikowana genetycznie...
 

 
Zapewne większość z Was odpowie, że nie. Powiecie, że może być trudna, nużąca, nieciekawa - ot, kolejny przykry obowiązek szkolny. Uważałem tak samo do momentu, kiedy będąc jeszcze w liceum wpadłem na artykuł o fraktalach.

Ha! Tu krótka dygresja - Ciekawe jak wiele z Was słyszało o zbiorze Mandelbrota, o Gastonie Juli czy właśnie o fraktalach? Pewnie każdy zna Justina Bibera, Lady Gaggę, Picassa a nawet Grodzką(iego). Czyż nie zakrawa na ironię, że wielkie umysły pchające cywilizację do przodu pozostają anonimowe, a medialne błazny tak łatwo uzyskują status celebrytów? Jak to świadczy o naszym społeczeństwie?

Wracając do meritum, zbiór Mandelbrota opisuje proste równanie na liczbach zespolonych:

Zn+1=Zn^2+p

jednak rezultat tego równania jest nieskończenie skomplikowany i piękny.
Można w nieskończoność zagłębiać się w zbiór Mandelbrota i nigdy nie dotrzemy do "końca" - ciągle będą ukazywały się nam kolejne drobniejsze, koronkowe detale.


Czy jeszcze ktoś ma wątpliwości w kwestii piękna matematyki ? :-)
  • awatar π314: @Retardacja serca.: W takim razie chapeau bas ! Powiedz mi jeszcze, że lubisz dyskutować o czarnych dziurach i fizyce kwantowej, a zakocham się jeszcze dziś :-) (i będzie problem) Pisałem o większości - widocznie Judytko jesteś wyjątkowa :-)
  • awatar Retardacja serca.: Otóż Cię zdziwię. :) Nigdy nie uważałam matematyki jak coś, co jest nie do ogarnięcia, nudzące, trudne, etc. Lubię matematykę. :) Jest bardzo ciekawa. :)
  • awatar π314: Matematyka zwykle jest trudna. Na poziomie do liceum, bywa OK, ale potem zaczynają się trudniejsze tematy i jak ktoś narobi sobie zaległości to potem ciężko to nadgonić. Fraktale to chyba jedyny dział matematyki który bada twory wyglądające estetycznie. Matematyka to abecadło nauki. Jeśli ktoś planuje w życiu zajmowanie się czymś technicznym, to im lepiej opanuje matematykę, tym będzie mu łatwiej. Mnie matematyka nużyła, ale starałem się jak mogłem, bo wiedziałem, że jest mi potrzebna np. do fizyki, którą bardzo polubiłem w połowie liceum.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Skąd nazwa π314? Ano naturalne skojarzenie z nazwa serwisu Pinger, oprócz drugiego skojarzenia "pinda", ale z uwagi na moją płeć "pinda" nie pasowała mi zbytnio, a z resztą już jakaś pinda zajęła "pindę", więc pozostało mi proste pi.

Skąd 314? Bo samo "pi" było za krótkie.
A czemu akurat 314? To chyba powinno być oczywiste dla każdego kto ma za sobą szkołę podstawową

π=3.14 159 265 358 979 323 846 264 338 327 950 288 419 716 939 937 itd...

Ponadto kilka dni wcześniej, podczas spaceru w pobliskim parku urzekł mnie ciąg cyfr napisanych kredą na asfaltowej ścieżce. Cyfry były duże, każda około metra i ciągnęły się przez jakieś sto metrów. Szedłem od tyłu, więc nie byłem pewny co do natury tego ciągu cyfr, pierwsze skojarzenie miałem właśnie z liczbą π. Rzeczywiście, kiedy doszedłem do początku ciągu, dostrzegłem znajome 3.14159 Było tam też trochę wykresów funkcji i matematycznych wzorów. To osobliwe nerdowskie graffiti było jakże inne i orzeźwiające na tle "klasyki" w stylu: "sracovia ćwiele" "tnij żyda maczetą" czy "wisła huje" lub "HWDP"...

Jeśli pojawią się w tym blogu jakieś wpisy, postaram się aby były one trochę jak to nietypowe graffiti z liczbą π na tle "klasycznego" tła.
Niech będą odzwierciedleniem motta tego bloga - Sapere aude !

Jedno jest pewne, nikt nie dowie się z mojego bloga co jadłem, w jakiej ilości, ile to miało kalorii i jakie były dalsze losy tego pokarmu.
  • awatar π314: @Retardacja serca.: Twoja jest oryginalniejsza. Ja mam tylko kawałek stałej matematycznej. Jest jeszcze parę innych do wzięcia, gdyby jakiś nerd czy nerdka byli zainteresowani : e ≈ 2,71828 18284 59045 ... φ ≈ 1,61803 39887 49894 ... γ ≈ 0,57721 56649 01532 ... A ≈ 1,20205 69031 59594 ... itd.
  • awatar Zjem Ci Duszyczkę: Nazwa ciekawa. Hahah fajnie :D I w końcu pojawiły się wpisy :)
  • awatar sarfinger: czyli jesteś z Krakowa, powodzenia w prowadzeniu bloga
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›